Czy możesz opowiedzieć nam trochę o swoich rolach w Fundacji Europeana?
Elżbieta: W 2007 roku przewodniczyłem Konferencji Bibliotekarzy Narodowych, która miała platformę o nazwie Biblioteka Europejska. Komisja Europejska zapytała nas, czy bylibyśmy skłonni wykorzystać ją jako platformę testową i opracować Europeanę. Wyrosłem na pierwszego przewodniczącego Europeany. W 2011 r. cofnęłam się, ponieważ wierzę w zmiany, i cztery lata temu zapytano mnie, czy znów będę przewodniczącą.
Dowcip: Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że jesteś gotów! Po raz pierwszy wszedłem do Fundacji bez dużej wiedzy na ten temat. Kiedy zakładaliśmy stowarzyszenie Europeana Network Association, byłem w jego zarządzie przez cztery lata. Następnie zostałem wiceprzewodniczącym Fundacji Europeana, ponieważ specjalizowałem się w kwestiach finansów i zarządzania. Tak więc moja rola ewoluowała od roli outsidera do użytecznego filaru Fundacji. Z Elisabeth jako krzesło, to była fantastyczna podróż.
Dlaczego Europeana jest dla Ciebie wyjątkowa?
Elżbieta: Europeana dała mi możliwość połączenia mojej pasji do Europy z moim zawodem bibliotekarza. Wierzę w kulturę jako najważniejszy element, który utrzymuje nas Europejczyków razem, bardziej niż euro czy finanse i handel. Ale aby przekonać ludzi w ich sercach, to jest kultura i historia - zawsze.
Dowcip: Jedną z rzeczy, która jest trudna w dziedzictwie kulturowym, jest to, że dostęp nie jest zbyt demokratyczny. Dostęp do instytucji dziedzictwa kulturowego może być bardzo kosztowny dla społeczeństwa, a jeśli spojrzeć na kolekcje, nie zostały one utworzone w sposób demokratyczny. Chcę, aby ludzie cieszyli się dziedzictwem kulturowym bez konieczności płacenia, a w szczególności aby zwiększali jego możliwości wykorzystania w edukacji. Europeana jest ważną platformą w tym procesie.
Czy może nam Pan opowiedzieć o szczególnych wydarzeniach z pobytu w Fundacji Europeana?
Elżbieta: Miałem szczęście tam być, kiedy Europeana po raz pierwszy pojawiła się w Brukseli. Zorganizowaliśmy uroczystość dla komisarza oraz ogromnego i bardzo ważnego tłumu. Następnie - jak wszyscy wiemy - serwer się zepsuł, ponieważ tak wiele osób kliknęło i chciało wyszukiwać, a następnego dnia było to w mediach - ogromny sukces, serwer upadł. To było ekscytujące. Było to studium przypadku na temat tego, jak współpracować z wysokimi politykami i mediami. To jedno z najważniejszych wydarzeń w całej mojej karierze.
Byłam również bardzo dumna, że zostałam zaproszona do grupy ekspertów Comité des Sages ze względu na moją rolę w Europeanie. Wraz z Komisją opracowaliśmy zalecenia, które zostały opublikowane i przekazane politykom podczas bardzo ważnej ceremonii. Zalecenia są nadal cytowane, mimo że było to jakiś czas temu.
Dowcip: Kiedy po raz pierwszy przybyłem do Europeany, nie rozumiałem, co się dzieje - skróty, kim są ludzie. Czułem się zupełnie nieadekwatny. Ale odnalazłem swoje stopy, gdy zdałem sobie sprawę, że dobrze rozumiem strukturalne elementy organizacji. Następnie zacząłem przyglądać się statutowi i celom Fundacji oraz sposobom uczynienia jej bardziej demokratyczną. Jestem więc dumny, że chociaż początkowo czułem, że nie mam żadnej roli do odegrania, mogę spojrzeć wstecz na połączenie tych wszystkich interesujących ludzi, aby stworzyć naprawdę dobrą strukturę roboczą. Myślę, że to bardzo satysfakcjonujące.
Jakie są Państwa zdaniem największe wyzwania stojące obecnie przed Europeaną i cyfrowym dziedzictwem kulturowym?
Elżbieta: Jak mierzyć sukces. Jeśli chcesz uzyskać finansowanie lub współpracę, ważne jest, aby pokazać swój sukces. Na początku było to stosunkowo łatwe, była to ilość metadanych z elementów cyfrowych. To szybko przekształciło się w wskaźniki użytkowania. Teraz jest ponownie wykorzystywany. Zgadzam się z tym pomysłem, ale jaki jest jego punkt odniesienia? Jeśli nie liczby, to jakie historie są uznawane za sukces? Ciągle musimy znaleźć nowe odpowiedzi, aby udowodnić sukces. To prawdziwe wyzwanie, ponieważ musimy zadowolić tych, którzy dają pieniądze i tych, którzy pracują z Europeaną.
Dowcip: Dla mnie ma to związek z samymi kolekcjami. Europa ma wspaniałe kolekcje cyfrowe, ale jakość nie zawsze jest bardzo dobra, ani zróżnicowana – w dużej mierze po stronie zachodnioeuropejskiej – i to nie w Europeanie, tylko w digitalizacji dokonywanej przez różne państwa członkowskie. Ale kraje muszą teraz zapłacić rachunek za wszystkie podjęte środki związane z COVID-19, a dla krajów o niewielkich budżetach cyfryzacja może ponownie stać się luksusem, więc obawiam się, że nierównowaga w kolekcjach może się jeszcze zwiększyć.
Jakie są największe pozytywne zmiany, jakie zaobserwowali Państwo w cyfrowym dziedzictwie kulturowym w czasie pracy z Fundacją Europeana?
Elżbieta: Współpraca w różnych dziedzinach stała się czymś normalnym, przynajmniej w świecie cyfrowym. Ludzie dowiedzieli się, że nie można po prostu pozostać w swojej społeczności, swojej strefie komfortu, trzeba dotrzeć do współpracy ze wszystkimi innymi, mimo że mają różne tradycje, takie jak formaty techniczne, zasady katalogowania lub kształcenie zawodowe.
Odbyła się długa dyskusja na temat tego, czy umieszczenie czegoś w internecie za darmo jest dobre czy złe, zwłaszcza w przypadku muzeów, które często muszą generować dochody z wizyt na miejscu. Teraz wydaje się być powszechnym poglądem, że przyciągasz więcej użytkowników, klientów i odwiedzających, jeśli masz wspaniałą obecność w Internecie i dzielisz się rzeczami, a ludzie znajdują cię na wszelkiego rodzaju platformach.
Prawa autorskie były bardzo ważne od samego początku, przeprowadziliśmy ogromną kampanię na rzecz bezpłatnego dostępu do rzeczy, które są poza prawem autorskim. Otwarty dostęp do materiałów wolnych od praw autorskich oraz dzielenie się domeną między instytucjami i ponad granicami to rzeczywista poprawa, a Europeana ma ogromny udział w tym rozwoju.
Dowcip: Moim zdaniem wraz z pandemią COVID-19 zniknęło poczucie, że cyfryzacja jest drogim luksusem. Ludzie zaczęli rozumieć, jak ważna jest cała ta cyfryzacja - świat się zmienił i to było kluczowe, była to jedna z niewielu możliwości korzystania z dziedzictwa kulturowego. To pokazało nam nagle, dlaczego Europeana tam jest. Nie zawsze łatwo było przekonać ludzi, że cyfryzacja dziedzictwa kulturowego jest ważna, ale teraz ludzie widzą, jak bardzo jest to niezbędne.
Jakie jest Twoje życzenie dla branży na najbliższe lata?
Elżbieta: Po pierwsze, od dawna martwię się, że jeśli dziedzictwo kulturowe jest zdefiniowane przez przepisy dotyczące praw autorskich, to naszej historii z ostatnich 70 lat – a w większości przypadków wielu innych – nie można pokazać w formie cyfrowej bez nadmiernie czasochłonnych procedur weryfikacji praw. To o wiele za długo. Chciałbym zatem, aby krajowe wdrożenia artykułów dotyczących dzieł niedostępnych w obrocie handlowym zawarte w dyrektywie w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym umożliwiły łatwe udostępnianie artefaktów, które nie są już wykorzystywane w celach komercyjnych, na publicznych, nienastawionych na zysk platformach kulturalnych, takich jak Europeana.
Po drugie, chciałbym, aby nastąpił szybszy rozwój we wdrażaniu tłumaczenia automatycznego i sztucznej inteligencji. Dzięki odpowiedniej technologii możemy połączyć metadane i połączyć wszystko, co dotyczy danej osoby, tematu lub miejsca, w dowolnym języku, abyśmy mogli zobaczyć to wszystko razem. Liczyłem na automatyczne tłumaczenie i klasyfikację oraz indeksowanie tematów przez całą moją karierę bibliotekarską i to już od dawna. Bardzo bym chciał przełomu i wielkiego sukcesu w tej dziedzinie dla nas w sektorze kultury.
Dowcip: Moim pierwszym życzeniem jest, aby Fundacja rozwijała się jako innowacyjny instrument na arenie dziedzictwa kulturowego i wszystkich tych, którzy chcą z niego korzystać. Komisja dysponuje konkretnymi technicznymi wnioskami i strategiami politycznymi, na przykład dotyczącymi technologii 3D, podczas gdy sektor może mówić o wpływie zmiany klimatu lub włączenia społecznego. Fundacja Europeana jako organizacja jest przyszłościowa i ma wgląd zarówno w najbliższą, jak i dalszą przyszłość. Myślę, że ważne jest, aby Fundacja znalazła swoje jasne stanowisko i stworzyła własną bardzo silną tożsamość, zapewniając zarówno to, czego potrzebuje Komisja, jak i sektor.
Moim drugim życzeniem jest edukacja. Mówimy o cyfryzacji w edukacji od wczesnych lat 90. Jeśli porównam możliwości dostępne za pośrednictwem Europeany z tym, co jest faktycznie wykorzystywane, dostrzeżę dużą lukę. Mam nadzieję, że społeczność edukacyjna będzie nadal badać, co można tutaj zrobić.
