Dziękuję bardzo za rozmowę z nami dzisiaj! Opowiedz nam o Muzeum Geelvinck.
Muzeum Geelvinck to muzeum zabytkowego domu ze znaczącą kolekcją instrumentów klawiszowych smyczkowych z XVIII i XIX wieku oraz zdecydowanie największą kolekcją fortepianów wczesnego okresu w Holandii. Oferuje publiczności zarówno ogólny przegląd rozwoju fortepianu i jego muzyki, jak i konkretną eksplorację fortepianu jako rzemiosła i przemysłu w Holandii. Dla Muzeum jest to żywe dziedzictwo muzyczne: wspieramy kształcenie zawodowe zarówno muzyków, jak i techników fortepianowych, (współ)tworzenie przez kompozytorów i wykonawców oraz badania naukowe.
Czy możesz opowiedzieć nam o swojej historii?
30 lat temu rozpoczęliśmy działalność jako muzeum zabytkowego domu, w którym przedstawiliśmy historię zamożnych mieszkańców budynku z XVII-XIX wieku. Nieuchronnie ich kolonialną przeszłość można zobaczyć z alternatywnych perspektyw. To był wystarczający powód, by w 2013 r. zorganizować wystawę „Swart op de Gracht” poświęconą niewolnictwu transatlantyckiemu. W tym samym roku upamiętniono 150 lat zniesienia niewolnictwa w holenderskich koloniach Surinam i Antyle Holenderskie. Przygotowania do tej imponującej wystawy, w którą zaangażowaliśmy lokalne społeczności z Surinamu i Antyli Holenderskich, zajęły nam ponad pięć lat. Od tego czasu ten temat naszego wspólnego dziedzictwa pozostaje istotną częścią polityki naszego muzeum, choć przenieśliśmy nacisk na występy muzyczne.
Jednym z głównych obszarów zainteresowania jest inicjatywa „Beethoven jest czarny”; Czy możesz powiedzieć nam więcej na ten temat?
W naszym kulturowo zachodnim poglądzie mamy tendencję do myślenia o muzyce klasycznej jako uniwersalnej wartości. Tradycyjną muzykę z innych kultur powszechnie określamy mianem „muzyki światowej”. W świecie muzealnym zaczęliśmy patrzeć na nasze kolekcje z bardziej inkluzywnej perspektywy i, katalizowani przez ruch Black Lives Matter, musieliśmy dojść do wniosku, że muzyka klasyczna jest nierozerwalnie związana z zachodnim imperializmem i białą supremacją.
Zagłębiając się w tę kwestię, natknęliśmy się na historię „Beethovena czarnego” i jego wykorzystania jako metafory w amerykańskim ruchu na rzecz praw obywatelskich w latach 60. XX wieku, a ostatnio w celu podkreślenia wykluczającego podejścia do kultury. I tak przyjęliśmy go jako sposób na wprowadzenie ludzi do naszej pracy w tej dziedzinie. Zaczęliśmy dekolonizować żywe dziedzictwo naszej kolekcji wczesnych fortepianów i dążyć do tego, aby sektor muzyki klasycznej był ogólnie bardziej przyjazny i inkluzywny zarówno dla muzyków, jak i publiczności mającej korzenie w kulturach niezachodnich.
Jakie kroki podjąłeś, aby ustanowić tę inicjatywę, a także inne w swojej instytucji, które świętują czarną historię?
Od samego początku nasze muzeum ma perspektywę międzynarodową i rozwinęło współpracę z instytucjami za granicą; na przykład na przełomie tysiącleci współpracowaliśmy z Organizacją Narodów Zjednoczonych w ramach dialogu ONZ między cywilizacjami. Kierownictwo naszego muzeum obejmuje jedną z czterech inicjatorek „Dolle Mina”, wpływowego holenderskiego ruchu na rzecz wyzwolenia kobiet, zainspirowanego ruchem Black Power, którego jedną z ikon jest Angela Davis. Od dziesięcioleci nasza rada niewykonawcza obejmuje członków o afrykańskich korzeniach z holenderskich kolonii. Staramy się współpracować z kolorowymi muzykami i inscenizujemy zarówno międzykulturowe występy, jak i kompozycje.
Jaką rolę w tej pracy odgrywają technologie cyfrowe, praktyki lub zaangażowanie?
Kilka lat temu zaczęliśmy nagrywać niektóre z naszych koncertów na audio i wideo. Marzyliśmy o potencjale światowej publiczności internetowej i możliwościach streamingu naszych wydarzeń. Pandemia COVID-19 dała temu ogromny impuls. Nagrywanie i udostępnianie online stało się niezbędne do wystawiania koncertów i stanowiło okazję dla naszego kręgu muzyków do występów dla wirtualnej publiczności.
Internet nie tylko daje nam możliwość zdobycia globalnej publiczności. Otwiera możliwości dotarcia w nowych formatach do różnych społeczności i grup wiekowych, które w przeciwnym razie mogą nie czuć się mile widziane i kulturowo bezpieczne w tradycyjnej scenerii koncertowej muzyki klasycznej.
Jakie były największe wyzwania, które napotkaliście przy organizowaniu tych koncertów?
Najpierw były wyzwania techniczne. Profesjonalne opracowanie projektu online do streamingu koncertów klasycznych zajęło znacznie więcej czasu niż początkowo przewidywaliśmy. Od samego początku było oczywiste, że musimy dostosować format, aby dotrzeć do nowych odbiorców. Oznaczało to zupełnie nowe podejście do sposobu, w jaki prezentujemy nasze koncerty i interpretujemy repertuar.
Innym wyzwaniem, z którym się zetknęliśmy, jest to, że muzycy kolorowi często czują się powściągliwi, aby rozmawiać o swoich spotkaniach ze strukturalnym rasizmem w sektorze muzyki klasycznej i wczesnej, ponieważ może to odbić się na ich karierze. Sektor ten uważa się już za przyjazny i sprzyjający włączeniu społecznemu. Jednak do niedawna niedostateczna reprezentacja czarnych muzyków w Europie, od uczniów wchodzących do szkół muzycznych i konserwatoriów po zespoły i orkiestry, była przedmiotem niewielkiej uwagi lub nie poświęcano jej wcale.
Wreszcie, co nie mniej ważne, wyzwaniem jest dotarcie do odbiorców, którzy już są przekonani lub „obudzili się”. Naszym celem jest nie tylko zajęcie się tą kwestią w kręgach muzyki klasycznej i dawnej muzyków kolorowych. Znacznie ważniejsze jest budowanie świadomości i umieszczanie tematu w agendzie w całym sektorze muzyki klasycznej i wczesnej. Kiedy sektor ignoruje tę kwestię, powstrzymuje się od niezbędnych zmian w podejściu, aby stać się bardziej przyjaznym zarówno dla muzyków kolorowych, jak i nowych odbiorców, a także rozwijać kontakty ze społecznościami zakorzenionymi w kulturach niezachodnich.
Jakie działania może podjąć sektor, aby promować te niezbędne zmiany w nastawieniu?
Na początek musimy przyznać, że muzycy i kompozytorzy kolorowi są nie tylko historycznie niedostatecznie reprezentowani w muzyce wczesnej i klasycznej, ale że ich istnienie do niedawna było znacznie ignorowane. Kierując się twórczością ruchu Black Lives Matter oraz ukierunkowanymi zachętami i funduszami na rzecz integracji w sektorze kultury, od niedawna obserwujemy wzrost zainteresowania wykonywaniem utworów przez kompozytorów kolorowych. Chociaż może to być postrzegane jako krok we właściwym kierunku, a dalsze badania mogą ujawnić więcej kompozycji kompozytorów kolorowych z przeszłości, wybór repertuaru pozostaje dość skromny. Bardziej przekonującym podejściem mogłoby być uznanie różnych interpretacji kompozycji muzyki klasycznej i dawnej, pozwalających na niezachodnie wpływy muzyczne. Na przykład słynny klasyczny flecista Ronald Snijders wprowadza do swoich interpretacji klasycznych kompozycji rytmy i melodie z młodości w Surinamie, które mają wyraźne afrykańskie korzenie. Jest oburzony, że w sektorze muzyki klasycznej jego wysiłki są odrzucane jako „muzyka światowa” i nie są tak samo doceniane jak występy klasyczne.
Inne podejścia mogą obejmować crossover współczesne kompozycje klasyczne, które łączą wczesne fortepiany z instrumentami spoza zachodnich kultur muzycznych. W ciągu ostatnich 10 lat regularnie wystawialiśmy występy takiego repertuaru na naszym corocznym festiwalu. Nie ma różnicy między kulturowym tłem zachodnich i niezachodnich tradycji muzycznych.
Inną najlepszą praktyką jest odejście od dzisiejszej zachodniej etykiety koncertów klasycznych, a także umożliwienie orkiestrom korzystania z szerszego zakresu zarówno klasycznych, jak i niezachodnich instrumentów tradycyjnych. Mogłoby to przyczynić się do zwiększenia przenikania się kultur i dać nowym pokoleniom możliwość cieszenia się niezachodnimi tradycjami muzycznymi swoich rodziców i ich wykonywania w ramach globalnej tradycji muzyki artystycznej, w której zachodnia muzyka klasyczna ma znaczący udział, ale nie jest jedynym wyborem. Mniej skoncentrowana na Zachodzie prezentacja historii muzyki klasycznej i dawnej mogłaby również pomóc w powiązaniu szerszej, wielokulturowej publiczności z muzyką klasyczną.
Jakie kroki mogą podjąć instytucje dziedzictwa kulturowego w celu uznania, uwidocznienia i podkreślenia czarnej historii w swoich kolekcjach?
Patrzenie na obiekt z alternatywnego punktu widzenia oferuje już inne spojrzenie na kryjącą się za nim historię, której publiczność mogła nie być świadoma. Na przykład na naszej wystawie w 2013 r. „Swart op de Gracht” przedstawiliśmy zwiedzającemu fakt, że po wypiciu miłej filiżanki kawy ze słodyczą kawa, cukier i czekolada mają przeszłość bezpośrednio związaną z transatlantyckim niewolnictwem czarnych; Towary te są nadal związane z pracą przymusową. Czarna historia często czai się tuż pod powierzchnią naszej perspektywy. Uświadamiając to widzom, poszerzamy ich pogląd i być może doceniamy naszą wspólną przeszłość. Interpretacja obiektów z przeszłości i sposób, w jaki są one publicznie prezentowane, może podkreślać historie pokazujące czarną historię. To samo dotyczy żywego dziedzictwa, takiego jak występy muzyki klasycznej.
