„Przyszłość już tu jest – po prostu nie jest równomiernie rozłożona” – stwierdził William Gibson, pisarz science fiction. Jest to jednak jeszcze bardziej prawdziwe w odniesieniu do przeszłości.
Świat, w którym żyjemy, sam kształt naszej teraźniejszości, jest głębokim rezultatem naszej historii i kultury w całej jej różnorodności, zarówno dobrej, jak i złej. Jednak bardzo niewielu z nas miało dostęp do pełnego wachlarza ludzkiej ekspresji w czasie i przestrzeni.
Artefakty kulturowe, które są wcieleniami tej przeszłości, repozytorium naszych uczuć i idei, zostały na szczęście zachowane w poszczególnych muzeach, bibliotekach i archiwach. Ale są one rzeczywiście nierównomiernie rozłożone, poza zasięgiem większości ludzkości.
Europeana to wszystko zmieniła. Zebrał tysiące kolekcji i udostępnił je bezpłatnie wszystkim. Ta potężna oryginalna idea, która stała się rzeczywistością, stała się inspiracją dla nas wszystkich i pomogła uruchomić podobne inicjatywy na całym świecie, takie jak Cyfrowa Biblioteka Publiczna Ameryki.
Dostęp na dużą skalę był jednak dopiero początkiem. To właśnie w codziennych, mniej widocznych interakcjach z cyfrowym dziedzictwem kulturowym wpływ ten był i będzie głęboko odczuwalny.
Piesza wycieczka po mieście wzbogacona o obrazy rzeczywistości rozszerzonej i dźwięki z przeszłości. Młody artysta czerpiący inspirację z dzieł muzealnych zasugerowanych przez sztuczną inteligencję, po cichu skanując ogromną kolekcję Europeany. Badacz odkrywający, jak miasta rozwijają się w czasie poprzez cyfrową syntezę setek map.
Liczba tych wrażeń i spostrzeżeń będzie zawsze większa niż jakiekolwiek ilościowe miary Europeany. To nic innego jak narodziny nowej kultury.
