Zobacz ten post na Instagramie
Bellissima invasione compiuta al @fortesangiovanni e... testa w giù!!! . #invasionidigitali
Post udostępniony przez Invasioni Digitali (@invasionidigitali) Maj 26, 2019 o 10:02 PDT
Czy możesz opowiedzieć mi trochę o Invasioni Digitali - co to jest i skąd wziął się pomysł?
Fabrizio Todisco i ja współtworzyliśmy Invasioni Digitali w 2012 roku. Współpracujemy w dziedzinie strategii cyfrowej z branżą turystyczną i kulturalną, aby tworzyć strategie promujące i waloryzujące miejsca podróży, a także muzea i galerie. Kiedy rozpoczynaliśmy inicjatywę, pracowaliśmy przede wszystkim dla branży turystycznej, aby stworzyć coś bardziej partycypacyjnego dla celów podróży - to było podczas powstania blogera, zwłaszcza blogerów turystycznych. Chodziło więc o to, dlaczego nie zastosować tej samej koncepcji do muzeów i dziedzictwa kulturowego?
Zdaliśmy sobie sprawę, że wiele osób nie chodzi do muzeów, ponieważ uważa, że są nudne – ludzie czują się odłączeni. Dziś wiele muzeów korzysta z mediów społecznościowych, ale jeszcze w 2012 roku nikt tego nie robił. Ludzie woleli robić zakupy lub iść do centrum handlowego. Kiedy po raz pierwszy wpadliśmy na ten pomysł, pracownicy muzeum powiedzieli: „Nie! Ludzie nie decydują się na pójście do centrum handlowego zamiast do muzeum”. Odpowiedzieliśmy: „Tak... robią to”.
Włoskie muzea w tym momencie nie miały Wi-Fi, żadnej interakcji, tylko kartkę papieru z nazwą obrazu i „olejem na płótnie, 1882 r.”. To było po prostu nie angażujące w ogóle. Musieliśmy zmienić sposób, w jaki muzea komunikują się o sobie. Oczywiście chcieliśmy wprowadzić zasoby cyfrowe, ale zapytaliśmy też ludzi: „Co chcesz robić w muzeach? Jak możemy pomóc ludziom dobrze się bawić i bardziej angażować w muzea?” Po wielu burzach mózgów uderzyło nas to: „Musimy zaatakować muzea takie jak Attila i zniszczyć wszystko!” Staliśmy się Invasioni Digitali – co dosłownie oznacza inwazję cyfrową. Oczywiście nie chcieliśmy tak naprawdę niszczyć muzeów! Chcieliśmy zniszczyć stare podejście do tego, jak się komunikują.
Myśleliśmy o nim jako o cyfrowym akceleratorze dla muzeów - chcieliśmy, aby doświadczenie muzealne było bardziej partycypacyjne i zabawne. Przyjrzeliśmy się na przykład doświadczeniom Getty, którzy udostępniają wysokiej jakości obrazy z muzeum i zapraszają ludzi do zabawy dziełami sztuki - do ich zmiany, do nadania im nowego życia.
Na początku wezwaliśmy naszą sieć przyjaciół, obserwujących i blogerów, aby poszli z nami i stworzyliśmy wydarzenie. Pierwsza odbyła się w kwietniu 2013 roku - trwała tydzień. Poprosiliśmy ludzi w tym tygodniu, aby wybrali dowolny rodzaj miejsca kultury - i najechali go, i opowiedzieli historię tego miejsca w bardziej osobisty sposób. W pierwszym roku mieliśmy 225 inwazji w ciągu jednego tygodnia! Prawdopodobnie byliśmy we właściwym miejscu we właściwym czasie - ludzie naprawdę chcieli odkryć dziedzictwo kulturowe kraju. Po prostu na coś czekali... Od tego czasu prowadzimy sześć kampanii, a więc jedną co roku.
[https://www.instagram.com/p/Bv\](https://www.instagram.com/p/Bv)..." data-instgrm-version="12" style=" background:#FFF; granica:0; promień graniczny: 3px; pole cienia:0 0 1px 0 rgba(0,0,0,0.5),0 1px 10px 0 rgba(0,0,0,0,0.15); marża: 1px; maksymalna szerokość: 540px; min-szerokość: 326px; wyściółka: 0; szerokość: 99,375%; szerokość:-webkit-calc (100% - 2px); szerokość: calc (100% - 2px);">
Zobacz ten post na Instagramie
Post udostępniony przez Invasioni Digitali (@invasionidigitali) Mar 23, 2019 o 1:38 PDT

Jaka jest siła inwazji cyfrowej dla instytucji dziedzictwa kulturowego?
Inwazja cyfrowa idzie do muzeum i dzieli się doświadczeniem opowiadania historii - robienia zdjęć i filmów, które tworzą historię i dzielenia się naszymi indywidualnymi emocjami i uczuciami dotyczącymi muzeum. Na przykład, jeśli jest to muzeum w moim mieście, które znam bardzo dobrze – nie mogę opowiedzieć całej historii muzeum, ale mogę opowiedzieć ludziom moją historię z muzeum. Cała historia jest opowiadana za pośrednictwem mediów społecznościowych - Instagram Stories, Facebook, Twitter, Snapchat - wszystko. Przed i po inwazji publikujemy informacje na blogach, aby przygotować ludzi i rozpowszechnić informacje o inicjatywie. Chcemy stworzyć najwyższy poziom uczestnictwa w różnych grupach: młodzież, młodzież, dorośli i seniorzy.
W pierwszym roku wiele muzeów mówiło: „Nie, nie... nie podoba mi się słowo »inwazja«, nie chcę, żebyś nas najechał... żeby coś zniszczyć!”. Wiele muzeów myślało, że ludzie po prostu pójdą do muzeów, żeby zrobić sobie selfie... Inni myśleli: „Pracowaliśmy tak od wieków, dlaczego musimy się teraz zmienić?”, ale po pewnym czasie nawet bardzo duże muzea zaprosiły nas do zorganizowania inwazji cyfrowych. Zrozumieli, że powinni zrobić coś innego, aby zaangażować więcej ludzi. Na przykład współpracowaliśmy z Palazzo Strozzi we Florencji, Reggia di Caserta i Venaria Reale w Turynie, aby wymienić tylko kilka. Po pierwszym roku wyszliśmy również poza granice Włoch – mieliśmy inwazje w Niemczech, Francji, Australii, Ameryce i Brazylii.
Zawsze istnieje „główny najeźdźca” lub przełożony, który koordynuje inwazję i ją prowadzi. Czasami to muzeum organizuje inwazję cyfrową, a czasami ktoś z zewnątrz – w takim przypadku kontaktujemy się z muzeum i pytamy go, czy zgadza się na „inwazję”. Następnie, razem z nami, Główny Najeźdźca tworzy temat inwazji. Na przykład Muzeum Madre w Neapolu stworzyło „Żółtą Inwazję”: Tematem przewodnim było dostrzeżenie wszystkich arcydzieł w muzeum związanych z kolorem żółtym.
Jaka byłaby twoja najważniejsza wskazówka dla każdego, kto myśli o zastosowaniu tego rodzaju cyfrowego podejścia do opowiadania historii?
Przede wszystkim muszą zrozumieć, że zmierzamy w kierunku modelu, w którym wiedza nie jest już przekazywana w jednym kierunku – jest współtworzona. Jak powiedział Jim Richardson.... nie mówimy o publiczności, mówimy o uczestnikach. To jest punkt wyjścia. Aby stworzyć cyfrową inwazję, miejsca kultury muszą pamiętać, że muszą zrobić coś dla ludzi, z nimi. Nie tylko promować swoją lokalizację. Głównym celem jest zaangażowanie ludzi, tak aby musieli stworzyć coś innego niż to, co robią na co dzień. Konkretna trasa, która ma historię, taką jak rouge fil, z którą ludzie mogą wchodzić w interakcje i czuć się częścią. Więc nie tylko „to jest posąg bla, bla, bla...” to nie jest taka wycieczka. Dla każdego muzeum jest inaczej.
Na przykład w Muzeum Kina w Turynie mieliśmy nocną inwazję - inwazję, która miała miejsce w nocy z personelem przebranym za postacie z filmów, dzieląc się informacjami o muzeum, jakby byli tą postacią. Najbardziej udane są wtedy, gdy muzea są całkowicie zaangażowane. Inwazja może być wszystkim – muzea muszą po prostu myśleć o rzeczach, których nie robią na co dzień.
Ponieważ ludzie publikują na wszystkich różnych platformach, w jaki sposób wszystkie wyniki inwazji łączą się, ponieważ nie „mieszkają” w jednym centralnym miejscu?
Prosimy ludzi o posiadanie lub aktywowanie co najmniej jednego profilu społecznościowego, aby móc publikować wszystkie zdjęcia i filmy. Używamy naszego ogólnego hashtagu - #InvasioniDigitali - a następnie prosimy Naczelnego Najeźdźcę o wybranie konkretnego hashtagu dla inwazji, na przykład tego, o którym wspomniałem - #YellowInvasion. Za każdym razem, gdy najeźdźcy publikują, strumień rośnie wraz ze wszystkimi zdjęciami i filmami, a Ty możesz śledzić inwazję, podążając za hashtagiem. Muzeum wykorzystuje również swoje profile społecznościowe do udostępniania i wzmacniania treści, które ludzie publikują online w czasie rzeczywistym, a także później po inwazji. Najważniejsze jest to, że inwazja nie jest tylko wydarzeniem, które ma miejsce w określonym dniu i czasie, a następnie się zatrzymuje. To powinien być punkt wyjścia do czegoś innego.
Zrobiłeś setki tych cyfrowych inwazji teraz - możesz dać nam swoje najważniejsze?
Wszystkie z nich były najważniejsze - przeprowadziliśmy już ponad 2000 inwazji - było wiele naprawdę, naprawdę dobrych. Nie mam faworytów, ale jest pewna historia, którą bardzo lubię – jest pewien facet w Ligurii, bardzo małej wiosce na północnym zachodzie Włoch. Prowadzi tam stowarzyszenie dla małego kościoła. Zorganizował inwazję w ciągu pierwszego roku i wysłał mi e-mail z podziękowaniem dla Invasioni Digitali, ponieważ inwazja była jednym z najczęściej uczestniczących wydarzeń w historii kościoła - około 70 osób. Wioska jest bardzo mała i to był pierwszy raz, że wszystkie miejsca parkingowe w mieście były całkowicie pełne! Powiedział mi, że będą to powtarzać każdego lata, ponieważ przekonali się, że ludziom się to podoba, a stowarzyszenie nauczyło się, jak inaczej pracować.
Mieliśmy również inwazje dzieci, ale ponieważ oczywiście dzieci zwykle nie mają smartfonów, daliśmy im jednorazowe aparaty fotograficzne i przeszli przez muzeum, opowiadając historię muzeum z punktu widzenia dziecka. Mamy więc wszystkie zdjęcia z „wysokości dziecka”, wszystkie stopy posągów... To było naprawdę zabawne. A ostatni z inwazji na Forte San Giovanni - jak baza wieży wojskowej w Ligurii - było dużo dzieci i najechali fort jako żołnierze (oczywiście) fałszywymi mieczami.
[https://www.instagram.com/p/B0\](https://www.instagram.com/p/B0)..." data-instgrm-version="12" style=" background:#FFF; granica:0; promień graniczny: 3px; pole cienia:0 0 1px 0 rgba(0,0,0,0.5),0 1px 10px 0 rgba(0,0,0,0,0.15); marża: 1px; maksymalna szerokość: 540px; min-szerokość: 326px; wyściółka: 0; szerokość: 99,375%; szerokość:-webkit-calc (100% - 2px); szerokość: calc (100% - 2px);">
Zobacz ten post na Instagramie
Post udostępniony przez Invasioni Digitali (@invasionidigitali) Lip 21, 2019 o 10:24 PDT

Chcesz, żebyśmy wiedzieli coś jeszcze o Invasioni Digitali?
To projekt, który w pewien sposób mnie zmienił, ponieważ zmusił mnie do zastanowienia się nad nowymi sposobami angażowania ludzi, promowania rzeczy i kreatywności. Dużo czytam - książki, wpisy na blogu, social media, wszystko. Jestem bardzo ciekawską osobą od najmłodszych lat, ale to mnie ciekawi.
Cieszymy się, że jest Pan obecny na konferencji Europeana Communicators Solve-It-Session - czego możemy się zatem spodziewać?
Podzielę się moimi doświadczeniami, sposobem, w jaki zaczęliśmy i tym, co zrobiliśmy, aby zaangażować uczestników w ostatnich latach. Mam nadzieję, że zainspiruję innych do tworzenia angażujących sposobów angażowania ludzi w dziedzictwo kulturowe!
