Jak wszedłeś do swojego zawodu?
Do akademii trafiłem dość późno, po kilku latach freelancingu jako pisarz i badacz w Republice Południowej Afryki, skąd pochodzę. Na początku 2000 roku pracowałem dla organizacji non-profit o nazwie The African Commons Project, która była powiązana z Creative Commons. Praca nad wolną kulturą i tematyką otwartego dostępu wzbudziły moje zainteresowanie cyfrowym dziedzictwem kulturowym oraz złożonością i radością pracy z nim. Doprowadziło to do doktoratu z humanistyki cyfrowej, gdzie moje badania koncentrowały się na zmianach instytucjonalnych, technicznych i koncepcyjnych, które zachodzą w dużych muzeach podczas digitalizacji ich zbiorów i zapisów.
Od tego czasu mam obsesję na punkcie zapisów muzealnych i ich cyfrowych substytutów oraz tego, jak procesy digitalizacji i przyjmowania do dużych, federacyjnych kolekcji wpływają na sposób, w jaki ludzie dzielą się, konsumują i rozumieją cyfrowe dziedzictwo kulturowe.
Nad czym obecnie pracujesz?
W tej chwili jestem na urlopie macierzyńskim, więc głównie pracuję nad tym, aby pamiętać o myciu zębów! Ale kiedy nie jestem rodzicem, jestem doktorem habilitowanym na wydziale historii Uniwersytetu Wiedeńskiego. W moim projekcie przyjrzano się kwestiom muzealnym i etycznym związanym z wykorzystaniem połączonych otwartych danych do budowy infrastruktury dziedzictwa cyfrowego. Jako profesjonaliści muzealni jesteśmy przyzwyczajeni do korzystania ze złożonych procesów oceny i podejmowania decyzji w zakresie postępowania z wrażliwymi materiałami dziedzictwa kulturowego. Nie zawsze jednak są one odpowiednie w kontekście cyfrowym. Tak więc część mojego projektu obejmuje opracowanie ram oceny zbiorów połączonych otwartych danych, które uwzględniają wszystkie te kwestie i, miejmy nadzieję, pomogą producentom i konsumentom zbiorów połączonych otwartych danych zaplanować, w jaki sposób i co udostępniają.
Jakie są niektóre z wyzwań w Twojej roli? Jakie są Twoje ulubione elementy?
Jako osoba nietechniczna krzywa uczenia się była dość stroma, jeśli chodzi o zrozumienie, co jest, a co nie jest możliwe dzięki połączonym danym. Ale miałem szczęście pracować z kolegami, którzy mają te umiejętności i są hojni w swojej wiedzy i niewiarygodnie cierpliwi. Te rodzaje współpracy są również jednym z moich ulubionych elementów, zwłaszcza, że nie zawsze jest to normą w środowisku akademickim. Lubię też mieć dostęp do zbiorów muzealnych. Nic nie podoba mi się bardziej niż przeszukiwanie takich zbiorów danych.
Jaka była Pana motywacja do wstąpienia do Rady Członków?
Od kilku lat używam Europeany jako źródła materiału badawczego i jestem zafascynowany infrastrukturą techniczną i architekturą projektu. Jednym z powodów, dla których dołączyłem do Rady Członków, była chęć lepszego zrozumienia platformy. Jako ktoś, kto spędza dużo czasu na myśleniu o metadanych, nie wyobrażam sobie lepszego miejsca, w którym mógłbym być, aby angażować się w kontakty z ludźmi, którzy cały czas głęboko myślą o jakości danych. Mam jednak również nadzieję, że będę mógł wnieść swój wkład w prace Rady Członków na wszelkie możliwe sposoby, aby wnieść coś z powrotem do Europeany, ponieważ tak wiele z niej skorzystałem.
Co zamierza Pan zrobić jako członek Rady?
Oprócz udziału w ogólnych działaniach dołączyłem do Grupy Sterującej Wspólnoty Badawczej, aby lepiej zrozumieć rodzaje pytań i wymagań, jakie naukowcy mają wobec Europeany, zarówno w Radzie Członków, jak i w szerszej sieci. Mam nadzieję uczyć się od archiwistów, bibliotekarzy i ludzi technicznych, którzy tworzą tę społeczność. Mam również nadzieję, że będę mógł przedstawić niektóre z moich własnych wyników badań dotyczących wykorzystania połączonych otwartych danych w instytucjach zajmujących się dziedzictwem kulturowym, aby pomóc w informowaniu o działaniach Rady Członków jako całości. I nawiązywać nowe przyjaźnie!
