Dziesięć lat temu, 20 listopada 2008 r., Europeana ruszyła w świat. Niewielki zespół pod kierownictwem dyrektor Jill Cousins przez wiele miesięcy gorączkowo przygotowywał się do uruchomienia inicjatywy, dzięki której europejskie dziedzictwo kulturowe będzie dostępne dla świata.
I oto było: stronę internetową.
Nie tylko kolejna strona internetowa. Było to wynikiem inspirującej idei, popartej listem sześciu głów państw do ówczesnego przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barroso, że Europa powinna wziąć odpowiedzialność za swoją przeszłość i uczynić ją integralną częścią swojej przyszłości.
Natychmiast zostałem złapany.
Dziś Europeana jest nadal tym miejscem, które ma umożliwić instytucjom dziedzictwa kulturowego swobodne i niezakłócone dzielenie się swoimi zbiorami ze światem. W ciągu ostatniej dekady doświadczyliśmy podkreśleń, które cenimy i momentów, w których wydawało się, że wszystko jest na próżno. Niektóre wygrywasz, inne przegrywasz.
Ale siła napędowa i energia, która wywołała tę inicjatywę, zawsze była z nami. Ten duch jest żywy w naszym zespole w Fundacji Europeana, tysiącach ludzi, którzy tworzą Stowarzyszenie Europeana Network, przyjaciołach, których mamy w organizacjach społeczeństwa obywatelskiego, takich jak Fundacja Wikimedia i Creative Commons, wszystkich innowatorach kulturowych, z którymi pracowaliśmy i graliśmy przez lata.
Aby uczcić naszą rocznicę, warto poprosić naszych przyjaciół, aby dali nam podgląd tego, jak widzą przyszłość. Żadnych brutalnych manifestów, ale freestyle'owych prowokacji o możliwościach i pułapkach świata przekształconego kulturą.
Przyszłość jest tutaj. „Bramy są już otwarte”, informuje George Oates. To, jak kształtuje się ta przyszłość, zależy w dużej mierze od nas, sugerują nasi przyjaciele. „Potrzebna będzie wyobraźnia i odwaga, aby przemyśleć stare założenia, podnieść naszą wizję i uczynić świat na nowo” – mówi Michael Peter Edson.
Grasz w coś? Czytaj dalej.
